Szczodrkowice - nasze miejsce na ziemi

  Uzupełnij ten rekord

Katastrofa samolotu "Latająca forteca" B-17, g-44-6337 "Candie"  

Kraków-Kliny-Zacisze
Katastrofa samolotu "Latająca forteca" B-17, g-44-6337 o imieniu własnym "Candie" z 352. dywizjonu bombowego 301 grupy bombowej 15. skrzydła bombowego 5 Armii Powietrznej USA
- miejsce: Kraków-Kliny-Zacisze
- rodzaj: katastrofa samolotu
- powiat: Kraków
Rekord z grupy
Katastrofy lotnicze

Załoga "Latającej fortecy" B-17, g-44-6337 o imieniu własnym "Candie" z 352. dywizjonu bombowego 301 grupy bombowej 15. skrzydła bombowego 5 Armii Powietrznej USA po wykonaniu misji nad śląskiem i małopolską, postanowiła lecieć na wschód, do najbliższego sowieckiego lotniska. Podczas przelotu nad Krakowem maszyna została zauważona przez Niemców, którzy otworzyli ogień z tzw. Flakzugu, czyli kolejowej platformy przeciwlotniczej. Jedynym wyjściem było awaryjne lądowanie. Kapitan Harry Filer, znakomity, doświadczony pilot, zdecydował się lądować na łąkach między Skotnikami a Kobierzynem. Mimo ogromnego zagrożenia i trudnych warunków maszyna osiadła szczęśliwie, zatrzymując się na skraju siedmiometrowej fosy dawnego fortu. Z dziesięciu członków załogi tylko dwóch było rannych. Wszyscy wyszli z samolotu o własnych siłach. Następnie zniszczyli dokumenty i mapy oraz celownik Nordena - prototyp komputera pokładowego używany po raz pierwszy właśnie w amerykańskich bombowcach B-17. Na miejsce zdarzenia przybiegły dzieci, które Amerykanie obdarowali czekoladą i pomarańczami. Potem zaczęli schodzić się dorośli z okolicy. Lotnicy nie zamierzali się ukrywać. Byli szczęśliwi, że udało im się bezpiecznie wylądować. W ciągu godziny pojawił się patrol niemiecki, który potraktował lotników bardzo arogancko. Amerykanie powiedzieli jednak, że oddadzą się tylko w ręce Luftwaffe. Tak też się stało. Zostali aresztowani. Armia Krajowa zaplanowała w Sylwestra akcję ich odbicia, jednak tuż przed końcem roku wszyscy zostali wywiezieni do obozu jenieckiego w Oberursel pod Frankfurtem, gdzie wycieńczeni i w złym stanie doczekali końca wojny. "Candie" został przewieziony w częściach na lotnisko Rakowice-Czyżyny. Podczas przejazdu przez miasto statecznik bombowca uszkodził trakcję tramwajową. Pozostaje jedną z zagadek historii, co stało się potem z uszkodzoną "Latającą Fortecą". "Jeden z lotników, Phillip Shlom, był Żydem i Niemcy chcieli go od razu rozstrzelać. Ze stanowczością i odwagą wstawili się za nim dowódca i cała załoga. Drugi pilot, William Nassif, był kolegą Ronalda Reagana z planów filmowych (jak wiadomo, Reagan, zanim został prezydentem Stanów Zjednoczonych, był aktorem). Życiem tych młodych chłopców była muzyka. Wtedy królował swing, dlatego co roku w Klubie Kultury Kliny organizowane są koncerty swingowe upamiętniające chłopców z Candie.

załoga
por. Harry Filler, dowódca
por. Alfred Cryer, pilot
por. Gilbert Nesh, nawigator
sierż. William Nassif, bombardier
sierż. Earle Cochrane, radio-operator
sierż. Ernst Ananticola, mechanik
sierż. Edward CodO, dolny strzelec
sierż. PhillipP Shlom, boczny strzelec
sierż. Franklin Elmen, boczny strzelec
sierż. Patrick Hick, tylny strzelec

Pomnik - w miejscu lądowania "Candie" powstała rozmieszczona między drzewami makieta samolotu w skali 1:1 w formie konstrukcji ze stalowych drutów, która niebawem porośnie bluszczem i powojem.

Opracowano na postawie publikacji Nieznani Bohaterowie Niebios, wyd. Głos Seniora, Kraków 2022.

Inne rekordy z grupy: Katastrofy lotnicze



Szukaj ponownie